Potrzebuję teraz kogoś kto przyjdzie do mnie i nie pytając o nic przytuli mnie z całej siły. Kogoś kto jest w stanie zrozumieć to co, mówię.
To jak bardzo go kocham i jak bardzo nie potrafię z nim żyć.
To, że nie potrafię na siebie patrzeć i ciągle rzygam.
To, że muszę chować ręce po chustką, żeby nikt nie zauważył.
To, że nie daję sobie rady kiedy jesteś tak daleko. Wieczna męczarnia, wieczna nadzieja.
