niedziela, 30 października 2011
"Powinnaś ciągle sobie powtarzać, że jedyna władza, jaką on ma nad tobą, to ta, którą ty mu dałaś. Odbierz mu ją, a cierpienie minie."
niedziela, 23 października 2011
hug me. kiss me. love me.
czwartek, 20 października 2011
Time to say goodbay.
Na wieży Babel
-Która godzina? - Tak, jestem szczęśliwa,
i brak mi tylko dzwoneczka u szyi,
który by brzęczał nad tobą, gdy śpisz.
- Więc nie słyszałaś burzy? Murem targnął wiatr,
wieża ziewnęła jak lew, wielką bramą
na skrzypiących zawiasach. -Jak to, zapomniałeś?
Miałam na sobie zwykłą szarą suknię
spinaną na ramieniu. - I natychmiast potem
niebo pękło w stu błysku. -Jakże mogłam wejść,
przecież nie byłeś sam. - Ujrzałem nagle
kolory sprzed istnienia wzroku. - Szkoda,
że nie możesz mi przyrzec. - Masz słuszność,
widocznie to był sen. - Dlaczego kłamiesz,
dlaczego mówisz do mnie jej imieniem,
kochasz ją jeszcze? O tak, chciałbym,
żebyś została ze mną. - Nie mam żalu,
powinnam była domyślić się tego.
- Wciąż myślisz o nim? - Ależ ja nie płaczę.
- I to już wszystko? - Nikogo jak ciebie.
- Przynajmniej jesteś szczera. - Bądź spokojny,
wyjadę z tego miasta. -Bądź spokojna,
odejdę stąd. - Masz takie piękne ręce.
- To stare dzieje, ostrze przeszło
nie naruszając kości. - Nie ma za co,
mój drogi, nie ma za co. - Nie wiem
i nie chcę wiedzieć, która to godzina.
Tak się z Tobą żegnam ukochany.
poniedziałek, 17 października 2011
niedziela, 16 października 2011
fuck off
czwartek, 13 października 2011
Jedyny odwyk, którego mi potrzeba to ten od Ciebie.
niedziela, 9 października 2011
Czuliście się kiedyś jak w klatce? Nie ważne gdzie, ale czy kiedykolwiek dręczyło was takie odczucie? Jest jedno takie miejsce, właściwie miasto (no dobra nie takie znowu miasto)..fakt faktem jest tam najważniejsza dla mnie osoba na świecie, takie moje Słoneczko, ale ta okolica mnie przytłacza. To, że w co drugim domu mieszka moja rodzina lub ktoś kto kiedyś był jej członkiem czy też dopiero nim zostanie. Nie przywiązałam się jakoś szczególnie do tych ludzi więc, nie mam potrzeby się z nimi spotykać. Na ten weekend zostałam zmuszona (siłą) tam pojechać. Większość nocy spędzałam na balkonie. O tak noc mają wyjątkowe, nie ma nic tak pięknego jak noc w tamtejszym otoczeniu: odgłos płynącej w pobliżu rzeki, tłumione odległością szczekanie wiejskich psów, odgłos przejeżdżającego w oddali pociągu, cichego śpiewu leśnych ptaków i gwiazdy, nie ma nic równie pięknego jak gwiazdy, nawet te pojedyncze, widziane przez mgłę są takie piękne i nic nie jest już w stanie przerwać natłoku myśli, żaden dźwięk, żadne niepożądane uczucie, nic. Ten zimny wiatr muskający moją skórę, zimna posadzka balkonu pod stopami i to uczucie wolności, że nawet gdybym zechciała z niego zeskoczyć nikt mnie nie powstrzyma bo, wszyscy już dawno śpią...
Zaczynam wariować.