sobota, 27 listopada 2010

I hate hope...

Nigdy nie odnosiłam się jakoś specjalnie z tym co, czuję. Pewnie teraz też nie będę. Sama nie wiem po co, komukolwiek mówiłam o zaistniałej sytuacji. Przecież dałabym sobie radę, przez całe moje dotychczasowe życie dawałam sobie radę, więc teraz też by jakoś było. Zdecydowanie za dużo osób wie, o czymś czego nie udźwignie, będą starali mi się w jakiś sposób pomóc...szkoda, że nikt nie zapytał mnie o zdanie. To przykre, że większość ludzi uparcie twierdzi, że wie co dla Ciebie lepsze, mówi jak powinieneś się zachować w tej czy innej sytuacji. Tak wiem, wszyscy chcą mi w jakiś tam sposób ulżyć, pomóc, tylko czemu do cholery nikt nie wpadł na genialny pomysł, żeby zachowywać się naturalnie tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło? Czy to takie trudne? Chcę żyć normalnie, przynajmniej spróbować, dlaczego tak bardzo chcecie mi to utrudniać nie rozumiem toku myślenie tych osób, dajcie sobie na wstrzymanie, cholera. Nie chcę siedzieć w domu, bo w końcu zwariuję ciągle tylko jeden temat, notorycznie powtarzające się słowa. Cholerni sąsiedzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą, nie rozmawiam z nimi. Chcę mieć to jak najszybciej za sobą, boję się tego poniedziałku, wizja tej sytuacji jest straszna W dodatku gdy tylko zamykam oczy widzę Ciebie uśmiechniętego takiego jakiego Cię pamiętam.I bardzo dziękuję tym dwóm osobą, na które mogę teraz liczyć, dziękuję...

czwartek, 25 listopada 2010

Chciałbym coś napisać, wylać swoje żalę, ale nie potrafię. Mam taki cholerny mętlik w głowie...

wtorek, 23 listopada 2010

Ogarnęłam zadania z języków obcych, prawie zrobiłam zadanie z matematyki i nie tknęłam chemii. Mimo to jestem z siebie cholernie dumna. Nie mam jak na razie żadnych braków zadania domowego. Jest cudownie!

niedziela, 21 listopada 2010

I like it.

Było cudownie. Powrót do "starych" znajomych to coś pięknego, czuję się jakbym przeżywała to wszystko od nowa. Ten weekend był świetny ;*

piątek, 19 listopada 2010

I know.

Wiedz o tym,że nie możesz liczyć na nikogo. Wiedz,a wiedz wszystkimi siłami serca i rozumu, że w krytycznych momentach nie możesz liczyć na nikogo . Nie ma takiego krewnego ,przyjaciela, kochanka, których naprawdę znasz,w krytycznej chwili każdy zrzuca maskę,pokazuje czysty egoizm,a ty pozostajesz sam,gdy największą potrzebą byłoby,iżby ktoś stanął przy tobie i pomógł ci dobrym słowem, pokrzepiającym spojrzeniem.Przecież niczego więcej nie oczekujesz od nikogo, ale w potrzebie nie dostaniesz nawet tego.Żyj,uprzejmy i cierpliwy-wśród ludzi,ale nie zdawaj się na niczyją pomoc. Zaprawiaj się ku samotności sile .wiedz,że nikt nigdy nie pomaga. Ale nie lamentuj.Jesteś człowiekiem, a więc niczego nie możesz oczekiwać od ludzi,i to jest naturalne. Ja już to wiem.

środa, 17 listopada 2010

words..


Ludzie boją się słów, ale czy słowa coś właściwie znaczą? Pojedyncze słowa, bez większego sensu, bez żadnej składni, po prostu słowa. Być może powiązane ze sobą, ale czy na pewno? Jakby się temu przyjrzeć 'niby' mają "jakiś sens" coś, je łączy. Potrafią powiedzieć o człowieku więcej niż on sam. Chociaż tak ciężko jest wywnioskować ile w nich prawdy, a ile ściemy. Jednak nie słowa, a czyny świadczą o ludziach i niech tak pozostanie opieranie się wyłącznie na słowach jest błędem ogółu..

poniedziałek, 15 listopada 2010

Moje codzienne zapotrzebowanie na uśmiech dzisiaj jest w pełni zaspokojone, wręcz prawie przedawkowałam. Jest tak cudownie, chcę więcej takich dni :)

niedziela, 14 listopada 2010

:)

Dobra ściema nie jest zła :) Świetne towarzystwo, dobre napoje, smak miętowych fajek w ustach i wizyta w Tesco o 00:30. Nienawidzę skrótów przez błota i tego, że jak kurde odwali mi, żeby iść o w pół do pierwszej do Tesco to są tam wszyscy znajomi mojej mamy. joł. Ale i tak było zajebiście :D


piątek, 12 listopada 2010

return to old friends :)

Dwie osoby, kilka wiadomości, a od razu tyle radości :)
Dziękuję ;*


środa, 10 listopada 2010

New beginning

Zacznę od początku. Zmienię w swoim życiu to i owo. Stanę się bardziej odpowiedzialna, bardziej pilna i przede wszystkim sto razy szczęśliwsza. Rozmyślanie o tym co, było na dłuższą metę do niczego nie prowadzi, wręcz przeciwnie; zaczynamy się powoli cofać do tyłu. Mam wiele chęci i wydaje się, że wystarczającą siłę, aby temu podołać. Wiem, że większość nie wierzy, że byłabym kiedykolwiek w stanie spoważnieć. Jestem na tyle silna, aby udowodnić, że potrafię. Zacznę od zmiany drobnych rzeczy: będę odrabiać zadania domowe, zmienię kolor włosów, fryzurę, przestanę się spóźniać itp. Czas na zmiany, czas na nowy początek.

czwartek, 4 listopada 2010

Kocham takie wieczory.

otwarte okno, lody śmietankowo-czekoladowo-truskawkowe i Majka, co z tego, że zimno co, z tego, że będę znowu chora, jest tak jak kiedyś. Brakuje tylko książki nie ważne jakiej czy to będzie romansidło czy powieść kryminalna, czy też podręcznik. Chyba będę przesiadywać z podręcznikiem i językiem polski. Kocham ten stan <3
dziękuję <3
niby męczysz, a jednak sprawiasz taką radość

środa, 3 listopada 2010

czasem zastanawiam się czy to wszystko ma jeszcze jakiś sens. coraz częściej myślę, że jeżeli ta klasa się rozpadnie to może będzie lepiej, może. A może to ja do niej nie pasuję? więc chyba będzie lepiej jeżeli to ja po prostu odejdę? mam już dość! Mi na tej szkole nigdy nie zależało, przestańmy się oszukiwać...