Dziwne. Historia lubi się powtarzać. Rok temu działo się to samo. Początek 2012 był pełen niepewności i kłótni, potem chwile było dobrze, pojawił się koniec numer2345678765432165432787353645, a w międzyczasie moje zabawy i faceci "na chwilę" by, potem ZNÓW się spotkać i, żeby ZNÓW było dobrze. Chwile potem moje urodziny, na których się pojawiasz i ZNÓW jest wspaniale. Czuję się tak cholernie szczęśliwa, tak TRZY METRY NAD NIEBEM, aż znów urywa nam się kontakt. Rok temu po urodzinach wyjechałam, w tym roku też tak może być. Nie chcę powtórki. Gdybym była pewna, że nie wyjedziesz za dwa lata pewnie bym walczyła, teraz wiem, że ja od września już nigdzie na Ciebie "nie wpadnę" i, że będzie strasznie. Nie chcę tego. Boję się. Dlaczego nie możemy być szczęśliwi skoro się kochamy? Dlaczego ciągniemy coś co, nie ma przyszłości? Dlaczego jesteśmy pojebani? DLACZEGO. Przepraszam, że Cię kocham.
