wtorek, 26 października 2010

I'd like...

Chcę napisać, zadzwonić lub po prostu Cię zobaczyć, ale wiem, że nie mogę, że nie powinnam. Chciałabym znów usłyszeć Twój głos i znowu śmiać się w każdym momencie z Twojej głupoty, ale wiem, że nie powinnam. Nie powinnam robić Ci czegoś takiego, chociaż tak bardzo tego pragnę, nie powinnam, nie mogę, kurwa słowo "nie" ostatnio za często pojawia się w moim życiu, w moich myślach...i w tym poście. Wiem, że Cię krzywdzę, a jednak nie potrafię odpuścić. Cholera. Znamy się tak krótko, a tak bardzo jesteś mi bliski. Za bliski. To będzie trudna decyzja, cholernie trudna decyzja...i pewnie wybiorę tę złą opcje. Nienawidzę siebie, że jestem taką egoistką, nienawidzę!

sobota, 16 października 2010

sesyjne :)



No to zakładamy te toporne buciory :D

analogowe :D

analogowe.





to już wiecie jaką pozycje preferuję podczas rysowania portretów :D






i moje ulubione z Bartkiem :D


i jeszcze tylko nutka :D

a zdjęcia z Asią myślę, że udane :)

środa, 13 października 2010

dream..

Ostatnio nawiedza mnie dość dziwny sen, nie, nie jest to koszmar to zwykły sen, tylko świadomość, że ta sytuacja może mieć kiedyś mieć miejsce jst przerażająca. Być może jest to absurdalne, ale gdy się budzę odczuwam dziwny niepokój. Sen banalny, po prostu zwykła wizyta kontrolna u lekarza, moja ubóstwiona neorolog bada mnie i informuję, że mam raka. Chwilę później mówi z jeszcze większym uśmiechem, że w ciągu miesiąca umrę bo, nie mogą mi zorbić chemii ponieważ, spadnie mi odporność a wtedy zabiję mnie gronkowiec więc co za różnica czy zabije mnie rak czy gronkowiec. Zaczyna się śmiać i wychodzi. Coś banalego, ale prawdziwego taka sytuacja może mieć miejsce, może nie dokładnie taka sama, ale podobna. W dodatku coraz częściej kręci mi się w głowie. Jest bosko.

wtorek, 12 października 2010

fuck!

Nie rozumiem jej sposobu myślenia, po prostu nie rozumiem. -.-

poniedziałek, 11 października 2010

Nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę Ci tego pobytu w szpitalu. Może dla Ciebie to coś dziwnego, ale potrzebuję tego tak cholernie mi tego brakuję. Już się przyzwyczaiłam do co rocznego pobytu w tym szpitalu, jednym konkretnym na Ligocie. Może to dziwne, ale Zabrzański szpital przyprawia mnie o mdłości, a personelu Rudzkiego szpitala wręcz nienawidzę. I mimo to chcę znowu wejść o piątej rano na ten korytarz pachnący środkiem do dezynfekcji, do sali gdzie stoją trzy łóżka, najczęściej dwa puste, jedno zajęte, szafka obok każdego z nich. Białe ściany, popisany materac i umywalka ze środkami do dezynfekcji w "przedpokoju". Mogą mi nawet robić codziennie krzywą cukrową, ale chcę choć na kilka dni ponudzić się w szpitalu.

idę oglądać step up'a