poniedziałek, 30 września 2013

Niby, na niby.

Niby jestem szczęśliwa. Niby mam wszystko. Mam prace, mam cudownego faceta, mam przyjaciół. I co? Skoro nadal nie potrafię okazywać emocji, emocji tych, które siedzą w środku, w środku tej małej dziewczynki, którą zagłuszam w głębi siebie. Zrobiłam postęp-przestałam udawać. I co? Skoro znów boję się okazać słabości, a jeśli już przez przypadek tak się stanie to na samo wspomnienie mam ochotę schować się pod ziemie ze wstydu. Ludzie mówią, że powinnam nadal chodzić do terapeuty, ale po co? Po to by, siedzieć i mówić o tym, o czym mogę powiedzieć każdemu, nawet nieznajomemu na ulicy. Potrzebuję kogoś kto pozwoli mi płakać i da gwarancje dyskrecji. Kogoś kto potem nie spojrzy na mnie z góry, kogoś kto po prostu będzie. Teraz jest dobrze kiedy mogę się śmiać, kiedy Ty jesteś obok, ale jest ten pierdolony strach przed końcem. Co jeśli nie dam rady być tą idealną dziewczyną? Co jeśli ludzie zaczną znów mówić, a Ty w to uwierzysz? Co jeśli umrę sama w sobie, ponownie? Nie ważne. Jestem szczęśliwa, chyba, a jeśli to wszystko jest na niby?

wtorek, 3 września 2013

SWEEL-MARIA KACPERSKA






Marka: Sweel/Maria Kacperska
Zdjęcia: Mada Maciejak
Modelka: Claudia Zoran
Wizaż: Bartosz Wolak

czwartek, 20 czerwca 2013

fot. TOMASZ ŻAK










niedziela, 2 czerwca 2013

FRIEND.

Cały czas mam to w głowie, Bartek podchodzi do Ciebie i rozmawiacie, ja stoję przy barze i mam kupić trzy piwa kiedy nagle wraca i mówi, że idziemy do Ciebie, i że będziesz z koleżanką. Prosta reakcja -Poproszę dwa żubry i wódkę z redbullem. Nie wypiłam tego drinka, całego rozlałam tak bardzo się trzęsłam. Ledwo szłam, prawie płakałam i w kółko powtarzałam "BARTEK NIENAWIDZĘ CIĘ! NIENAWIDZĘ CIĘ KURWA!", a on na mnie spojrzał i pełen spokoju odpowiedział, że robi to dla mnie, żebym się w końcu ogarnęła i zapomniała. Cholera, nadal pamiętam i to cholernie dobrze. Nadal spinam się cała na samą myśl o tamtej sytuacji...

sobota, 1 czerwca 2013

KRAKÓW :>












piątek, 31 maja 2013

Wieczór przeżywało się w gorączce, wiążąc z każdą jego chwilą zawsze zawiedzione oczekiwania albo też po prostu - nerwową obawę, że wszystko się zaraz skończy.

Dziwne. Historia lubi się powtarzać. Rok temu działo się to samo. Początek 2012 był pełen niepewności i kłótni, potem chwile było dobrze, pojawił się koniec numer2345678765432165432787353645, a w międzyczasie moje zabawy i faceci "na chwilę" by, potem ZNÓW się spotkać i, żeby ZNÓW było dobrze. Chwile potem moje urodziny, na których się pojawiasz i ZNÓW jest wspaniale. Czuję się tak cholernie szczęśliwa, tak TRZY METRY NAD NIEBEM, aż znów urywa nam się kontakt. Rok temu po urodzinach wyjechałam, w tym roku też tak może być. Nie chcę powtórki. Gdybym była pewna, że nie wyjedziesz za dwa lata pewnie bym walczyła, teraz wiem, że ja od września już nigdzie na Ciebie "nie wpadnę" i, że będzie strasznie. Nie chcę tego. Boję się. Dlaczego nie możemy być szczęśliwi skoro się kochamy? Dlaczego ciągniemy coś co, nie ma przyszłości? Dlaczego jesteśmy pojebani? DLACZEGO. Przepraszam, że Cię kocham. 


czwartek, 23 maja 2013

SUMARI 18.05.2013 Zabrze czyli, pseudo modelka na pokazie..





Sobotnie, pseudo modelka na SUMARI, w tą sobote kolejny pokaz ;/. Jak dostanę zdjęcia z komunii Młodego to coś wrzucę. W razie chętnych zapraszam na pokaz w City Rock w Katowicach, godz. 13:00. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Do­piero późną nocą, przy szczel­nie zasłoniętych ok­nach gry­ziemy z bólu ręce, umiera­my z miłości.

I znów dostaję od życia w twarz. Powietrze staje się cięższe do tego stopnia, że prawie się duszę. Słowa jak kamienie odbijają się ode mnie zostawiając ślady po sobie. Łzy płyną mimo woli, a ja muszę nadal żyć i biec do przodu. Tylko KURWA ja nie mam już sił...

sobota, 20 kwietnia 2013

Zapomnisz może o osobie, z którą się śmiałeś, lecz nigdy nie zapomnisz o osobie, z którą płakałeś.

I chociaż Cię nie ma to sprawiasz ból większy niż, gdy kręciłeś się w pobliżu. Każdym miejscem gdzie byliśmy razem. FUCK! Nawet mój pokój jest pełen wspomnień; poduszka, krzesło, podłoga, biurko czy ściana-wszystko jest pełne CIEBIE. 
Cały czas zadaję sobie ból, sama się karam za bycie niewystarczająco dobrą, nie dość taką jaką mnie chciałeś, za bycie nieidealną. Za bycie sobą. Za miłość. Za oddanie. Piję, piję za błędy dziecka, którym kiedyś byłam póki Cię nie znałam...

sobota, 13 kwietnia 2013

pudełko.

Zamknęłam się na cztery spusty i siedzę w swoim własnym świecie. Dobrze mi tu, w świecie gdzie nie ważne czy mam na sobie modne jeansy czy stare dresy, w świecie gdzie nie muszę się malować, gdzie nawet jak zacznę chodzić nago nikogo to nie zdziwi bo, wszyscy mnie znają, tak zaskakująco dobrze, że choćbym chciała zacząć chodzić na uszach to nie wzbudzi to w nikim żadnej sensacji. Czuję się tu w jakiś sposób wolna, nie muszę udawać. Chociaż przyznam ostatnie kilka wydarzeń są powodem mojej dość dużej radości, ale jednocześnie tak samo dużego strachu. W końcu mogę żyć normalnie(?)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Teoretycznie jestem sama, praktycznie uwięziona w przeszłości i wspomnieniach.

Mętlik w głowie. Mętlik w samej sobie. Bałagan. Niech ktoś to w końcu pozamiata! Nie, to nie może być Ktoś, to muszę być Ja. Tylko jak? Jak ogarnąć życie, które rozsypało się na kawałki? Gdzie te setki planów na przyszłość? Co się stało z tą pogodną dziewczyną, która miała wszystko? Gdzie jest ten uśmiech, uśmiech radości? PYTAM SIĘ GDZIE?! Gdzie to wszystko znikło?! -ah, no tak, zapomniałam...to wszystko odeszło razem z Tobą... ALE czy naprawdę chciałam to ciągle akceptować? Tą wieczną niepewność i brak wiary w to, że w końcu zaczniemy sobie ufać. TERAZ WIEM, ŻE ROBIĘ DOBRZE. Boli. Będzie jeszcze długo boleć. Nie potrafię ufać. Nie potrafię mówić. Wszystko jest nie takie. Wszystko jest jakieś takie pojebane, ja też.



czwartek, 7 marca 2013

To smutne, że nie widzisz już w moich oczach siebie. To przykre, Ty wiesz swoje, a ja dalej nic nie wiem.

Tak, stało się. Stało się najgorsze czego spodziewałam się już miesiącami. Stało się to co, miało mieć miejsce już dawno. Przyszedł i bardzo długo pukał, ale on nie pukał tak po prostu, pukał upierdliwie. Próbowaliśmy go zagłuszyć wiele razy, może i setki, ale on pukał cały czas. Nie dał za wygraną. Aż w końcu poddaliśmy sie oboję. Chociaż wydaję mi się, że to ja się poddałam bo, Ty masz jeszcze siły do walki.

oczy pięką od płaczu.


środa, 6 lutego 2013

Jesteś najgorszym bólem jaki kiedykolwiek przeszył moje ciało

Potrzebuję teraz kogoś kto przyjdzie do mnie i nie pytając o nic przytuli mnie z całej siły. Kogoś kto jest w stanie zrozumieć to co, mówię.
To jak bardzo go kocham i jak bardzo nie potrafię z nim żyć.
To, że nie potrafię na siebie patrzeć i ciągle rzygam.
To, że muszę chować ręce po chustką, żeby nikt nie zauważył.
To, że nie daję sobie rady kiedy jesteś tak daleko. Wieczna męczarnia, wieczna nadzieja. 

wtorek, 29 stycznia 2013

I HATE EVERYBODY! I HATE MY BODY!

Nie, nie rozumiem po co, ludzie wpieprzają się w nie swoje spawy. Co im to takiego daje? Satysfkację, że niszczą komuś życie czy relacje z innymi? Nie wiem, ale jest to co, najmniej irytujące. 
Pokłóciliśmy się, może w sumie nawet się nie pokłóciliśmy, on jest po prostu wkurwiony, przez takie duże "Wu". Odechciało mi się przez to wszystkiego, tylko to, że chudnę trzyma mnie "przy życiu".  Płakałam jak idiotka...

Zjadłam dzisiaj tylko 300kcal! Jestem z siebie dumna, zaczęłam 6 weidera i jeżeli wszystko się uda to w końcu będę chuda jak kiedyś, a tego pragnę tak bardzo jak JEGO. Już nie mogę patrzeć na siebie i te grube ciało, jak ja do tego doprowadziłam?! Dobrze, że już jutro trening przynajmniej spalę to co, zjem. Dodatkowo ćwiczenia na uda i pompki na łapy, może zrobię jeszcze trochę brzuszków. Jutro mama kupi mi len do picia, żebym nie czuła głodu. Teraz tylko systematyczna praca i będę CHUDA! 

poniedziałek, 28 stycznia 2013

to be skinnier.

nienawidzę chudych ludzi za to, że są chudzi. wjebałam dzisiaj 400kcal i to jest tragedia. już nic nie jem. wrócę do wagi i znów będę wyglądać jak człowiek :)

sobota, 26 stycznia 2013

U and I

Sami sobie życie komplikujemy. Nawroty choroby zawsze spoko..

wtorek, 1 stycznia 2013

to był dobry rok.

W 2012 roku wiele się działo, wiele zmieniło tak z dnia na dzień.Wiele osób się przypałętało i jeszcze szybciej znikło. Wiele zyskałam, ale i sporo straciłam. Styczeń i luty to były miesiące zabawy w miłość, a marzec i kwiecień to robienie sobie na złość, uciekanie przed wszystkim co, nieznane, maj był pełen imprez i ludzi "na chwilę", początek czerwca był cudowny, potem był wyjazd, który mnie sporo kosztował, ale któremu wiele zawdzięczam, w lipcu mimo, że nie byłam w domu był obóz na którym była pewna, że chcę tam zostać, sierpień zmienił wszystko i wróciłam do domu gdzie już nic nie było takie jak wcześniej.Wrzesień mnie zostawił, zostawił samą bo, moi przyjaciele woleli się dymać ze sobą i brać wszystkich na wyłączność, październik to moje wyłamanie się z zasad, ale bez żadnych skutków, listopad był naszym listopadem, a grudzień był chyba połączeniem wszystkich wcześniejszych miesięcy, było źle by mogło być lepiej. Zrozumiałam na pewno dwie rzeczy, że dobrze mieć ludzi, którzy nas kochają bez względu na to czy wszystko się układa, czy nie. Sylwester był najlepszy w moim życiu, kochaliśmy się i kochać się będziemy. Cudowny taniec na rynku, składanie życzeń wszystkim, było pięknie! Dziękuję za to, że już tyle ze mną wytrzymujesz, że dajemy radę nie ważne co, się dzieje. Nawet, gdy wszystko się wali potrafimy żyć ze sobą, a nie obok siebie. Jesteś dla mnie wszystkim tym co, mam.