poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Dawno nie pisałam, nie miałam siły, chęci bo, pewnie czas by się znalazł... Ostatnio było trochę zdjęć, w końcu wróciłam z Łukęcina czy było fajnie, no nie wiem, ale można zaliczyć do w miarę udanego wyjazdu, potem trochę Sławkowa, potem Zabrze z Adą i Alą, dzień później był Chorzów z dziewczynami, Piaski i nocka u Asi. Jakiś czas później zdjęcia z Alą na ruinach i dzisiaj kałużowa sesja brakowało tylko deszczu, cóż nie można mieć wszystkiego, a szkoda. Zapomniałabym dodać, że mam 12 płócien i duuużo farb <3 mogę więc malować do upadłego :D Namalowałam pierwszy portret i jest w miarę OK trzeba jeszcze trochę poprawić i będzie gitesowo :D. To malowanie dla samej siebie sprawia mi ogromną radochę, brakuję tylko kogoś do korekty, ale można powiedzieć, że "wynajęłam" sobie Alusie :D Jutro jedziemy zamknąć szafki w szkole :D I choć pewnie będzie to dziwnie brzmiło cieszę się, że idę już do szkoły, zobacze moich ziomków i 9 kochanych buziek (tak 9, nie 12!). Jej chcę zobaczyć minę Kingi jak przyjdzie i będzie miała zamkniętą szafkę-zesrasz się mała, zesrasz! A tak już jestem przy niej do mnie rozwaliła, cziaicie, że obejrzała wszystkie moje nowe zdjęcia na fotce i usuneła ze znajomych, ba Martusia uczyniła to samo -Lovvciam Was Qusiolki i wgl :**. xD I moja droga, żebyś się nie zdziwiła :D Dobra kończę z tym co, u mnie i jak jest dodam jeszcze kilka zdjęć z Łukęcina i nie będzie już "internetowego pamiętnika" przynajmniej nie w takim stopniu bo, tu przecież nie o to chodzi :P
Ta czekanie na zbiórkę było słłit <3>
z Adusią <3>
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Najwyższy czas.
Byłam dzisiaj w tutejszym sklepie za pierwszym razem po prostu zostałam wysłana po pieczywo, za drugim razem dla przyjemności, po lody i pooddychać świeżym powietrzem, i tak po prostu się przejść sama ze sobą. Idąc za pierwszym razem patrzyłam pod nogi i mdliło mnie za każdym razem gdy mijałam rozjechaną żabę z flakami na wierzchu...wracając uważałam, żeby w "nic" nie wdepnąć -.-. Wracając drugi raz z tego prymitywnego sklepu nie rozglądałam się po drodze po prostu szłam przed siebie tak po prostu... I idąc do domu myślałam tylko o tym jak to się stało, że okolica kiedyś tak dobrze mi znana stała się obca, obca od tak. Jakby ktoś wymazał z mojej pamięci całe dzieciństwo i spędzane tu w Sławkowie wakacje, to wszystko prysło jak sen. Tak cholernie mi tego brak. Budowania szałasu przy domu jakieś ciotki, której imienia nie pamiętam, ale wiem, że ma dorosłą córkę i syna, chyba dwóch, nigdy u niej nie byłam, ale zawsze mówiłam "Dzień dobry" nawet, gdy taki nie był. I tego jak goniłam jakieś dziewczyny z kijem na rowerze (seledynowym składaku), który chyba jeszcze stoi na strychu :D Nawet tej gleby na tym rowerku mi brakuje-kolana goiły się prawie 3 tygodni, zjeżdżania na sankach z górki, która obecnie jest zarośnięta nie miłosiernie -.-.
Najwyższy czas to zmienić, od jutra częściej wygodzę z domu, poszukam towarzystwa...niekoniecznie starego.. Czas na zmiany, najwyższy czas...
Najwyższy czas to zmienić, od jutra częściej wygodzę z domu, poszukam towarzystwa...niekoniecznie starego.. Czas na zmiany, najwyższy czas...
czwartek, 12 sierpnia 2010
Całkowity nieład
środa, 11 sierpnia 2010
Od trzech dni siedzę w domu i umieram. Kocham to po prostu, dostałam to czego chciałam, ten święty spokój, który już mnie przerasta, którego mam dość. Zaraz zwariuję. Wszystko co, chciałam zrobić/ dokończyć już zrobiłam, jedynie pół twarzy [H]OUSE m.d. mi zostało do dokończenia, ale pewnie niedługo nadejdzie 'finito'. Słuchając Bartosiewicz siedzę i staram się nie myśleć, i modlę się żeby mi przeszło, żeby jutro ktoś ruszył dupsko i tu przyszedł, chociaż wiem, że większość moich znajomych jeszcze bawi się na wakacjach, nie chcę tego psuć...
Nie daję rady....
dobranoc.
dobranoc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
