środa, 15 grudnia 2010

Chciałabym móc z Tobą porozmawiać, szczerze porozmawiać. Powiedzieć co, mnie boli i o tym co, się wydarzyło w ostatnim czasie oraz o tym jak bardzo mnie to dotknęło. To, że czuję się fatalnie ze swoimi myślami, bo tylko one powodują u mnie poczucie winy, chociaż nie, nie tylko. Chciałabym, żebyś o tym wiedział, tylko czemu do cholery nie wiem jak mam Ci to wszystko powiedzieć. Potrzebuję Cię. Szkoda tylko, że Ciebie to nie obchodzi.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

lovely.

Poczwórna porcja zapiekanki mojej mamy, kakao, książka i plusz, który jest obrzydliwy sprawiły, że ten wieczór jest wyjątkowy. Taki spokojny, taki, że nie boję się jutra. Może się dziać co, chcę, albo nie, nie może dziać się co, chcę! Niech będzie tak jak teraz, tak spokojnie.

Potrzebuję wieczoru filmowego przy lampce czerwonego wina w towarzystwie dwóch ważnych dla mnie osób.

sobota, 27 listopada 2010

I hate hope...

Nigdy nie odnosiłam się jakoś specjalnie z tym co, czuję. Pewnie teraz też nie będę. Sama nie wiem po co, komukolwiek mówiłam o zaistniałej sytuacji. Przecież dałabym sobie radę, przez całe moje dotychczasowe życie dawałam sobie radę, więc teraz też by jakoś było. Zdecydowanie za dużo osób wie, o czymś czego nie udźwignie, będą starali mi się w jakiś sposób pomóc...szkoda, że nikt nie zapytał mnie o zdanie. To przykre, że większość ludzi uparcie twierdzi, że wie co dla Ciebie lepsze, mówi jak powinieneś się zachować w tej czy innej sytuacji. Tak wiem, wszyscy chcą mi w jakiś tam sposób ulżyć, pomóc, tylko czemu do cholery nikt nie wpadł na genialny pomysł, żeby zachowywać się naturalnie tak jakby nigdy nic się nie wydarzyło? Czy to takie trudne? Chcę żyć normalnie, przynajmniej spróbować, dlaczego tak bardzo chcecie mi to utrudniać nie rozumiem toku myślenie tych osób, dajcie sobie na wstrzymanie, cholera. Nie chcę siedzieć w domu, bo w końcu zwariuję ciągle tylko jeden temat, notorycznie powtarzające się słowa. Cholerni sąsiedzi, którzy myślą, że wszystko wiedzą, nie rozmawiam z nimi. Chcę mieć to jak najszybciej za sobą, boję się tego poniedziałku, wizja tej sytuacji jest straszna W dodatku gdy tylko zamykam oczy widzę Ciebie uśmiechniętego takiego jakiego Cię pamiętam.I bardzo dziękuję tym dwóm osobą, na które mogę teraz liczyć, dziękuję...

czwartek, 25 listopada 2010

Chciałbym coś napisać, wylać swoje żalę, ale nie potrafię. Mam taki cholerny mętlik w głowie...

wtorek, 23 listopada 2010

Ogarnęłam zadania z języków obcych, prawie zrobiłam zadanie z matematyki i nie tknęłam chemii. Mimo to jestem z siebie cholernie dumna. Nie mam jak na razie żadnych braków zadania domowego. Jest cudownie!

niedziela, 21 listopada 2010

I like it.

Było cudownie. Powrót do "starych" znajomych to coś pięknego, czuję się jakbym przeżywała to wszystko od nowa. Ten weekend był świetny ;*

piątek, 19 listopada 2010

I know.

Wiedz o tym,że nie możesz liczyć na nikogo. Wiedz,a wiedz wszystkimi siłami serca i rozumu, że w krytycznych momentach nie możesz liczyć na nikogo . Nie ma takiego krewnego ,przyjaciela, kochanka, których naprawdę znasz,w krytycznej chwili każdy zrzuca maskę,pokazuje czysty egoizm,a ty pozostajesz sam,gdy największą potrzebą byłoby,iżby ktoś stanął przy tobie i pomógł ci dobrym słowem, pokrzepiającym spojrzeniem.Przecież niczego więcej nie oczekujesz od nikogo, ale w potrzebie nie dostaniesz nawet tego.Żyj,uprzejmy i cierpliwy-wśród ludzi,ale nie zdawaj się na niczyją pomoc. Zaprawiaj się ku samotności sile .wiedz,że nikt nigdy nie pomaga. Ale nie lamentuj.Jesteś człowiekiem, a więc niczego nie możesz oczekiwać od ludzi,i to jest naturalne. Ja już to wiem.

środa, 17 listopada 2010

words..


Ludzie boją się słów, ale czy słowa coś właściwie znaczą? Pojedyncze słowa, bez większego sensu, bez żadnej składni, po prostu słowa. Być może powiązane ze sobą, ale czy na pewno? Jakby się temu przyjrzeć 'niby' mają "jakiś sens" coś, je łączy. Potrafią powiedzieć o człowieku więcej niż on sam. Chociaż tak ciężko jest wywnioskować ile w nich prawdy, a ile ściemy. Jednak nie słowa, a czyny świadczą o ludziach i niech tak pozostanie opieranie się wyłącznie na słowach jest błędem ogółu..

poniedziałek, 15 listopada 2010

Moje codzienne zapotrzebowanie na uśmiech dzisiaj jest w pełni zaspokojone, wręcz prawie przedawkowałam. Jest tak cudownie, chcę więcej takich dni :)

niedziela, 14 listopada 2010

:)

Dobra ściema nie jest zła :) Świetne towarzystwo, dobre napoje, smak miętowych fajek w ustach i wizyta w Tesco o 00:30. Nienawidzę skrótów przez błota i tego, że jak kurde odwali mi, żeby iść o w pół do pierwszej do Tesco to są tam wszyscy znajomi mojej mamy. joł. Ale i tak było zajebiście :D


piątek, 12 listopada 2010

return to old friends :)

Dwie osoby, kilka wiadomości, a od razu tyle radości :)
Dziękuję ;*


środa, 10 listopada 2010

New beginning

Zacznę od początku. Zmienię w swoim życiu to i owo. Stanę się bardziej odpowiedzialna, bardziej pilna i przede wszystkim sto razy szczęśliwsza. Rozmyślanie o tym co, było na dłuższą metę do niczego nie prowadzi, wręcz przeciwnie; zaczynamy się powoli cofać do tyłu. Mam wiele chęci i wydaje się, że wystarczającą siłę, aby temu podołać. Wiem, że większość nie wierzy, że byłabym kiedykolwiek w stanie spoważnieć. Jestem na tyle silna, aby udowodnić, że potrafię. Zacznę od zmiany drobnych rzeczy: będę odrabiać zadania domowe, zmienię kolor włosów, fryzurę, przestanę się spóźniać itp. Czas na zmiany, czas na nowy początek.

czwartek, 4 listopada 2010

Kocham takie wieczory.

otwarte okno, lody śmietankowo-czekoladowo-truskawkowe i Majka, co z tego, że zimno co, z tego, że będę znowu chora, jest tak jak kiedyś. Brakuje tylko książki nie ważne jakiej czy to będzie romansidło czy powieść kryminalna, czy też podręcznik. Chyba będę przesiadywać z podręcznikiem i językiem polski. Kocham ten stan <3
dziękuję <3
niby męczysz, a jednak sprawiasz taką radość

środa, 3 listopada 2010

czasem zastanawiam się czy to wszystko ma jeszcze jakiś sens. coraz częściej myślę, że jeżeli ta klasa się rozpadnie to może będzie lepiej, może. A może to ja do niej nie pasuję? więc chyba będzie lepiej jeżeli to ja po prostu odejdę? mam już dość! Mi na tej szkole nigdy nie zależało, przestańmy się oszukiwać...

wtorek, 26 października 2010

I'd like...

Chcę napisać, zadzwonić lub po prostu Cię zobaczyć, ale wiem, że nie mogę, że nie powinnam. Chciałabym znów usłyszeć Twój głos i znowu śmiać się w każdym momencie z Twojej głupoty, ale wiem, że nie powinnam. Nie powinnam robić Ci czegoś takiego, chociaż tak bardzo tego pragnę, nie powinnam, nie mogę, kurwa słowo "nie" ostatnio za często pojawia się w moim życiu, w moich myślach...i w tym poście. Wiem, że Cię krzywdzę, a jednak nie potrafię odpuścić. Cholera. Znamy się tak krótko, a tak bardzo jesteś mi bliski. Za bliski. To będzie trudna decyzja, cholernie trudna decyzja...i pewnie wybiorę tę złą opcje. Nienawidzę siebie, że jestem taką egoistką, nienawidzę!

sobota, 16 października 2010

sesyjne :)



No to zakładamy te toporne buciory :D

analogowe :D

analogowe.





to już wiecie jaką pozycje preferuję podczas rysowania portretów :D






i moje ulubione z Bartkiem :D


i jeszcze tylko nutka :D

a zdjęcia z Asią myślę, że udane :)

środa, 13 października 2010

dream..

Ostatnio nawiedza mnie dość dziwny sen, nie, nie jest to koszmar to zwykły sen, tylko świadomość, że ta sytuacja może mieć kiedyś mieć miejsce jst przerażająca. Być może jest to absurdalne, ale gdy się budzę odczuwam dziwny niepokój. Sen banalny, po prostu zwykła wizyta kontrolna u lekarza, moja ubóstwiona neorolog bada mnie i informuję, że mam raka. Chwilę później mówi z jeszcze większym uśmiechem, że w ciągu miesiąca umrę bo, nie mogą mi zorbić chemii ponieważ, spadnie mi odporność a wtedy zabiję mnie gronkowiec więc co za różnica czy zabije mnie rak czy gronkowiec. Zaczyna się śmiać i wychodzi. Coś banalego, ale prawdziwego taka sytuacja może mieć miejsce, może nie dokładnie taka sama, ale podobna. W dodatku coraz częściej kręci mi się w głowie. Jest bosko.

wtorek, 12 października 2010

fuck!

Nie rozumiem jej sposobu myślenia, po prostu nie rozumiem. -.-

poniedziałek, 11 października 2010

Nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę Ci tego pobytu w szpitalu. Może dla Ciebie to coś dziwnego, ale potrzebuję tego tak cholernie mi tego brakuję. Już się przyzwyczaiłam do co rocznego pobytu w tym szpitalu, jednym konkretnym na Ligocie. Może to dziwne, ale Zabrzański szpital przyprawia mnie o mdłości, a personelu Rudzkiego szpitala wręcz nienawidzę. I mimo to chcę znowu wejść o piątej rano na ten korytarz pachnący środkiem do dezynfekcji, do sali gdzie stoją trzy łóżka, najczęściej dwa puste, jedno zajęte, szafka obok każdego z nich. Białe ściany, popisany materac i umywalka ze środkami do dezynfekcji w "przedpokoju". Mogą mi nawet robić codziennie krzywą cukrową, ale chcę choć na kilka dni ponudzić się w szpitalu.

idę oglądać step up'a

wtorek, 28 września 2010

Miałam tyle zrobić, w tyle miejsc pojechać w tym miesiącu, który się właściwie kończy, ale zawsze było coś, coś co, nie pozwalało mi wyjechać, masa prac domowych, urodziny siostry, impreza-z której nic nie wyszło, z resztą jak zawsze w końcu umawianie się z Magdą jest mało sensowne, rzadko wypala, więc po co? teraz brak pogody. Miałam tyle planów, miałam co, tydzień siedzieć z Tobą i spacerować po Katowicach. Miałam, ale jak zwykle nie wyszło. Miałam nie mieć żadnych jedynek i to też nie wyszło. Nawet nie mam czasu wyciągnąć farb i płócien, choć co, tydzień obiecuję sobie, że skończę ten portret- nie wychodzi. Ostatnio nic mi nie wychodzi, myślę czy się nie poddać i odpuścić, a jego zostawić w spokoju tak jak mówi Asia...


sobota, 11 września 2010

I don't say anything...

Ucieczka przed samą sobą to nie jest dobre rozwiązanie, ale ucieczka od tego cholernego świata choć na chwilę jest czymś innym, być może postrzegam to jako pewien cel, moment na refleksje, ale czasami dobrze jest mi się oderwać od tego wszystkiego choć na chwilę...

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Dawno nie pisałam, nie miałam siły, chęci bo, pewnie czas by się znalazł... Ostatnio było trochę zdjęć, w końcu wróciłam z Łukęcina czy było fajnie, no nie wiem, ale można zaliczyć do w miarę udanego wyjazdu, potem trochę Sławkowa, potem Zabrze z Adą i Alą, dzień później był Chorzów z dziewczynami, Piaski i nocka u Asi. Jakiś czas później zdjęcia z Alą na ruinach i dzisiaj kałużowa sesja brakowało tylko deszczu, cóż nie można mieć wszystkiego, a szkoda. Zapomniałabym dodać, że mam 12 płócien i duuużo farb <3 mogę więc malować do upadłego :D Namalowałam pierwszy portret i jest w miarę OK trzeba jeszcze trochę poprawić i będzie gitesowo :D. To malowanie dla samej siebie sprawia mi ogromną radochę, brakuję tylko kogoś do korekty, ale można powiedzieć, że "wynajęłam" sobie Alusie :D Jutro jedziemy zamknąć szafki w szkole :D I choć pewnie będzie to dziwnie brzmiło cieszę się, że idę już do szkoły, zobacze moich ziomków i 9 kochanych buziek (tak 9, nie 12!). Jej chcę zobaczyć minę Kingi jak przyjdzie i będzie miała zamkniętą szafkę-zesrasz się mała, zesrasz! A tak już jestem przy niej do mnie rozwaliła, cziaicie, że obejrzała wszystkie moje nowe zdjęcia na fotce i usuneła ze znajomych, ba Martusia uczyniła to samo -Lovvciam Was Qusiolki i wgl :**. xD I moja droga, żebyś się nie zdziwiła :D Dobra kończę z tym co, u mnie i jak jest dodam jeszcze kilka zdjęć z Łukęcina i nie będzie już "internetowego pamiętnika" przynajmniej nie w takim stopniu bo, tu przecież nie o to chodzi :P
Majkel i Grześ :D
Ta czekanie na zbiórkę było słłit <3>
Ja wgl jestem słit brązowa na tym zdjęciu :D

z Adusią <3>
Alanek jest cool <3>
Paulina-dziecie buszu <3>
Bodajże Kamień Pomorki, Ja, Kamil i Majkel : P (od dupy strony też jest fajnie)Kołobrzeg :D (a piwo było prawie pełne, zła Sandra je wylała :( ).


AGula-kolejne dziecie buszu <3
z AGulą <3
Wyrównaj do prawejdwa ciule :D Z Olą <3


dobra reszte wruce na pb w fotorelacji bo, tu za długo się ładuję, pa ziomki <3

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Najwyższy czas.

Byłam dzisiaj w tutejszym sklepie za pierwszym razem po prostu zostałam wysłana po pieczywo, za drugim razem dla przyjemności, po lody i pooddychać świeżym powietrzem, i tak po prostu się przejść sama ze sobą. Idąc za pierwszym razem patrzyłam pod nogi i mdliło mnie za każdym razem gdy mijałam rozjechaną żabę z flakami na wierzchu...wracając uważałam, żeby w "nic" nie wdepnąć -.-. Wracając drugi raz z tego prymitywnego sklepu nie rozglądałam się po drodze po prostu szłam przed siebie tak po prostu... I idąc do domu myślałam tylko o tym jak to się stało, że okolica kiedyś tak dobrze mi znana stała się obca, obca od tak. Jakby ktoś wymazał z mojej pamięci całe dzieciństwo i spędzane tu w Sławkowie wakacje, to wszystko prysło jak sen. Tak cholernie mi tego brak. Budowania szałasu przy domu jakieś ciotki, której imienia nie pamiętam, ale wiem, że ma dorosłą córkę i syna, chyba dwóch, nigdy u niej nie byłam, ale zawsze mówiłam "Dzień dobry" nawet, gdy taki nie był. I tego jak goniłam jakieś dziewczyny z kijem na rowerze (seledynowym składaku), który chyba jeszcze stoi na strychu :D Nawet tej gleby na tym rowerku mi brakuje-kolana goiły się prawie 3 tygodni, zjeżdżania na sankach z górki, która obecnie jest zarośnięta nie miłosiernie -.-.
Najwyższy czas to zmienić, od jutra częściej wygodzę z domu, poszukam towarzystwa...niekoniecznie starego.. Czas na zmiany, najwyższy czas...

czwartek, 12 sierpnia 2010

Całkowity nieład

Tak właśnie wyglądają moje dni odkąd wróciłam, a właściwie od poniedziałku bo pół niedzieli przespałam : P Przemilczmy bałagan na biurku mojej szanownej "słit siostry" zrobiony przeze mnie : P. W tle bodajże "dziewczyny z drużyny 3", a na pierwszym planie moje mało sexy nogi w mało czystych spodniach, które są również mało moje : P. Obok moich nóg lakiery : P z nudy malowałam paznokcie i zmywałam, i tak w kółko :P Dokończyłam HOUSA, ale mój scaner urządził sobie strajk więc póki co, nikt poza moją mamą i siostrą efektu końcowego nie widział. No może początki kilka osób na koloniach, ale potem się zabrałam i poszłam gdyż zaczeli robić szum wokół mnie -.-. Zaraz pójdę spać bo, zaczynam wypisywać głupoty : P Jest 1:40, a ja znowu nie śpie, Pati za niedługo wróci, a jeżeli nie bd spać narobi szumu w domu -.-. Jutro jadę na nockę do chrzestnej bo, jadą na Węgry po towar tym samym reklama (www.bogracz.pl "Gotuj z pasją w plenerze.." czy coś w tym stylu) słitaśne kociołki, które robią chrzestnej za doniczki, no dobra tylko dwa : P. Teraz dowaliłam całkowicie, oznacza to tylko, że muszę iść spać! Dobranoc :D

środa, 11 sierpnia 2010

Od trzech dni siedzę w domu i umieram. Kocham to po prostu, dostałam to czego chciałam, ten święty spokój, który już mnie przerasta, którego mam dość. Zaraz zwariuję. Wszystko co, chciałam zrobić/ dokończyć już zrobiłam, jedynie pół twarzy [H]OUSE m.d. mi zostało do dokończenia, ale pewnie niedługo nadejdzie 'finito'. Słuchając Bartosiewicz siedzę i staram się nie myśleć, i modlę się żeby mi przeszło, żeby jutro ktoś ruszył dupsko i tu przyszedł, chociaż wiem, że większość moich znajomych jeszcze bawi się na wakacjach, nie chcę tego psuć...

Nie daję rady....
dobranoc.

piątek, 16 lipca 2010

moje buty są zwyczajnie boskie, ja jestem boska, Asia i Ala też są boskie i ksiązka musso też bd boska :D














Moje super zwykłe baleriny specjalnie dla Anabeel <3

Od dzisiaj nie chodzę z moją mamą na zakupy! NIGDY WIĘCEJ! Moja rodzicielka jest bardziej uzależniona od zakupów niż ja :D Musiałam ją "siłą" wyciągać ze sklepu -.-. Kupiłam kosmetyki za ponad 100 złoty, ale co tam : D. I nie, nie chodzi mi o cienie, pudry itp. itd.
Jest fajnie podejrzewam, że duża, ale jednak całkiem mała (jak dla mnie) walizka nie pomieści wszystkiego i bd zmuszona wziąć jeszcze torbę z Nike -.-.

Mimo tego, że dalej wszystko mnie cholernie piecze to nadal jest pięknie, jutro przyjedzie Pati, za którą mimo wszystko się stęskniłam :P. ...i już nie będzie "aż" tak pięknie, ale cóż to już jej urok, urok starszego rodzeństwa :D.

Moja klasa, a przynajmniej dziewczyny są popieprzone ze mną na czele!


muszę dokończyć "Przed świtem" bo książka Musso, cholernie mnie ciekawi, a tytuł intryguję to muszę ją przeczytać, tym bardziej, że jest to książka najprawdopodobniej Ari i Pati jej ją niedługo odda, a ja nie zdążę jeszcze wrócić -.-


Ta notka jest bezładu ani składu i co z tego : P

czwartek, 15 lipca 2010


Nie będzie tutaj moich przemyśleń, przynajmniej nie w najbliższym czasie :). Dzisiaj z Adrianną na bugli w Katowicach, jestem opalona! Po raz pierwszy w życiu się opaliłam, a właściwie spaliłam, ale to nic,że wyglądam jak rak (lub burak-jak komu wygodniej), a moje nogi tal bardzo pieką jakby ktoś mi je włożył do ogniska :D

Słucham piosenki, która ma tyle lat co, ja i stwierdzam, że jest świetna :D *klik*

a teraz idę spać :D

środa, 14 lipca 2010

Zdecydowanie jest zbyt pięknie

Jest pięknie, zbyt pięknie zaraz się pewnie obudzę i okaże się, że był to tylko piękny sen, ale cóż póki co, jest pięknie i niech dzisiejszy dzień taki będzie :) Zdecydowanie nadużyłam słowa "pięknie" w poprzednim daniu, ale cóż właśnie się tak czuję. Nie chce mi się myśleć o tym wszystkim, niemyślenie jest fajne, nie muszę się przejmować niczym, więc jest pięknie, muszę kupić baleriny i japonki, i trampki, i ...dużo potrzebnych rzeczy na kolonie, pieprze te prognozy, pogoda będzie i już : P a teraz ogarnę pokój, trochę poczytam i pójdę spać : D

a na koniec piękna nutka, której słuchałam mając może 10 lat,może trochę więcej, ale dopiero teraz po kilku latach rozumiem jej słowa :D *klik* Jest pięknie!

poniedziałek, 12 lipca 2010

Jestem naprawdę zła, teraz kiedy siedzę w domu to jest upał 30 stopni, za to jak mamy jechać z dziewczynami na kolonie tojapierdolekurwajegomać ma lać i mają być burze i max 25 stopni no zarazmnierozjebie -.-

to jest najgłupsza notka na tym blogu i chuj.

piątek, 2 lipca 2010



"No co ty! Samotność nie zabija! Ona odbiera nam miłość, szczęście i nadzieje na lepsze jutro. Teoretycznie to gorsze od śmierci. Ale praktycznie... nadal żyjesz. Prawda?"

a miało być tak pięknie, a jej głupiej zmów lecą łzy, popija bananowy koktajl i nie daje już rady, nie ogarnia tego świata, tak po prostu nie rozumie tego co, się wokół niej dzieje, już dawno straciła nadzieje na lepsze jutro, chociaż i tak się łudzi, że może, że może będzie lepiej, rano znów przyklei uśmiech i wyjdzie do świata po to by wieczorem znów zacząć rozmyślać co, mogłaby zrobić lepiej, co mądrzejszego powiedzieć, komu zaufać, a komu nie i zakończyć kolejny dzień płaczem...


....i poszła spać

środa, 30 czerwca 2010

...nie mów nic, słowa nic nie zmienią...

Skończyła się szkoła, a co za tym idzie zaczęły się wakacje. Z jednej strony to dobrze, z drugiej niekoniecznie... Skończyłam pierwszą klasę OSSP'y i nie jest to nic nadzwyczajnego, jak każdy mam jakąś tam grupkę znajomych w klasie/szkole i grupkę osób, z którymi się nie dogaduję, cóż w życiu już tak jest nie można mieć wszystkiego, ale to chyba dobrze,bo mi(nam) i tak byłoby mało. Ten pierwszy rok w nowej szkole odbieram jako średni, co nie oznacza, że mi się nie podobał, bo owszem było dużo śmiechu, dużo się dowiedziałam o niektórych osobach, ale też wiem na kogo w tej klasie mogę liczyć...lub i nie :) Moje oceny też nie są zadowalające co, nie zmienia faktu, że chcę to zmienić! I z tego co, zauważyłam w ostatnim czasie-pokonałam moją odwieczną nieśmiałość to ludzi, których nie znam/łam : )
A jakie plany na wakacje? 18 wyjeżdżam z dziewczynami na kolonie do Łukęcina-3 tygodnie nic nie robienia ; D, a gdy wrócę mam zamiar udać się do Poznania, do babci? chociaż bardziej do kogoś kogo mi cholernie brakuję, a znamy się całe życie, szkoda tylko, że tak rzadko widujemy...

Od dzisiaj mamy wakacje-prawdziwe wakacje
których nie potrzebuję -.-

sobota, 19 czerwca 2010

19 czerwca


Porcelanowe nogi porcelanowej lalki w trochę nieporcelanowym ubranku....bo to wszystko jest nie tak ona powinna iść na bal i uśmiech na ustach mieć, ale to wszystko jest nie tak i zamiast uśmiechu ma na twarzy lśniące łzy. To nie ta bajka, w której była królewną, to nie ta bajka, o której mówił jej tata, to wszystko po prostu jest nie tak. Tysiąc problemów, milion kłopotów, dwóch przyjaciół i zero uśmiechu, tak po prostu spieprzył się jej świat, gdy jej tata ostatni raz powiedział jej "Pa"...









Fot.: Ada Twaruszka

poniedziałek, 14 czerwca 2010

14 czerwca


Zwykła szara codzienność obdarzona kolorowymi minutami. Nic nadzwyczajnego, a jednak daje poczucie ulotnego szczęścia, tak nie wiele, a znaczy tak wiele. Bo tak naprawdę najbardziej cenimy te szczegóły, pojedyncze elementy jak uśmiech nieznajomej/go na ulicy czy widok szczęśliwej matki z dzieckiem. Nic nadzwyczajnego, zwykła codzienność, moja codzienność obdarzona kolorowymi minutami pełnych szczęścia...