poniedziałek, 6 grudnia 2010

lovely.

Poczwórna porcja zapiekanki mojej mamy, kakao, książka i plusz, który jest obrzydliwy sprawiły, że ten wieczór jest wyjątkowy. Taki spokojny, taki, że nie boję się jutra. Może się dziać co, chcę, albo nie, nie może dziać się co, chcę! Niech będzie tak jak teraz, tak spokojnie.

Potrzebuję wieczoru filmowego przy lampce czerwonego wina w towarzystwie dwóch ważnych dla mnie osób.