niedziela, 30 października 2011

"Powinnaś ciągle sobie powtarzać, że jedyna władza, jaką on ma nad tobą, to ta, którą ty mu dałaś. Odbierz mu ją, a cierpienie minie."

Jest środek nocy, a ja siedzę w oknie z laptopem na kolanach, papierosem w ręce i płaczę jak popierdolona. Chociaż jestem popierdolona co, ja zrobiłam ze swoim życiem i to po, co, żeby coś pokazać jakiemuś frajerowi, że wcale nie jest dla mnie wszystkim. Ale kurwa jest dla mnie WSZYSTKIM. Jebanym całym spieprzonym życiem, które spieprzyłam, żeby JEMU coś udowodnić. Straciłam wszystko co, mogłam stracić. Znienawidziły mnie osoby najważniejsze dla mnie, wszyscy, których kocham. Najlepsza przyjaciółka ma mnie dość, brat się do mnie nie odzywa, siostra tylko się drze, mama nie daje rady, szuka 'złotego środka' by, mi pomóc. Wracam środkiem nocy, albo wcale nie wracam do domu, szuka mnie policja całą noc, a ja nie robię nic, NIC kurwa, żeby było inaczej. Nie chcę, nie potrafię. Jestem do niczego. Tak bardzo chcę przestać Cię kochać, Ty jebany frajerze, ale nie potrafię, chcę, żeby jebnął mnie samochód na tyle mocno, żebym straciła pamięć i o Tobie zapomniała, albo zeszła z tego jebanego świata i przestała wszystkich krzywdzić. Psycholog nie pomaga, terapeuta jest do niczego, tylko słucha i przytakuje. Czego ta kobieta ode mnie wymaga? Że będę jej opowiadać jak jest dobrze, kiedy wcale tak nie jest? Nic już nie wiem. Wiem tylko, że muszę coś w końcu ze sobą zrobić, tylko co? Potrzebuję, żeby ktoś wpadł do mnie i mnie wysłuchał, przytulił. Nienawidzę każdej łzy wylanej z mojego powodu. Słowo 'przepraszam' w moich ustach straciło sens, chyba sama nie wiem już co, ono oznacza i ile jest warte. Tak bardzo chcę zapomnieć o wszystkim. Chcę by było jak dawniej, zanim Cię poznałam, chcę być taka jak kiedyś bo, ja taka nie jestem, nigdy nie byłam...