Ostatnie dni bardzo mnie przytłoczyły. Chyba jeszcze nigdy coś takiego się nie zdarzyło. Nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam mówiąc o wszystkim. Nie wiem. Za kilka godzin zostanę obudzona na super rodzinne świąteczne śniadanie, którym chyba rzygnę od słodkości mojej matki i sztucznego uśmiechu. Nie jest dobrze. Czuję się tu ograniczona mimo to, kiedy mnie tu nie maa to tęsknię. Tęsknota jest do dupy. OK idę spać. Maleńczuk na dobranoc :).