Chciałam zostać na miejscu mimo, że łatwo żyć mi tam nie było. Decyzje podjęłam nagle pod przypływem negatywnych emocji. Nie potrafiłam już dłużej tęsknić, tak bardzo chciałam Cię zobaczyć, nawet wyjeżdżając tak ciężko było mi przekroczyć próg. Tak bardzo się bałam, że nie potrafiłam powstrzymać łez, tak bardzo chciałam tam zostać. JJ mnie powstrzymywali mimo, że miałam w ręce już torby, mimo to wróciłam. Zadzwoniłam najpierw do Ciebie, a potem do reszty. Nie mogłam się tak bardzo doczekać by usłyszeć Twój głos, by poczuć Twój zapach. I stało się wróciłam do domu, 14 godz po moim powrocie dowiedziałam się wszystkiego co się wydarzyło pod moją nieobecność i nagle, tak po prostu zostałam sama na środku tętniącej życia ulicy stojąc i patrząc się ślepo w przestrzeń. Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim, terapeuta mnie irytuje, mama nie ufa, was, moich przyjaciół, nie ma. Zostałam sama na środku ruchliwej ulicy i czekam, aż pierdolnie mnie samochód bo, sama boję się podjąć jakąkolwiek decyzję. Znów zataczam krąg, znów jem krakersy i popijam jogurt oglądając kolejną komedię romantyczną. Tak bardzo się boję tej samotności...