piątek, 29 lipca 2011

Wieś.

Ostatni tydzień był genialny. Całkowicie się tego nie spodziewałam, że będę się tak dobrze bawić z rodziną. W piątek okazało się, że mój starszy kuzyn o siedem lat stanie się dla mnie taki jak moi przyjaciele, że cholernie zbliżę się do jego kolegi bo, znaleźliśmy wspólny temat, trudny, ale jednak. Będę tęsknić za przesiadywaniem w garażu, jeżdżeniem na piwo pod strażnicę, robieniem wsi we wrześni, jazdę bez pasów, jazdę po piwie do wrześni po fajki o drugiej w nocy, noc pod strażnicą, szczere rozmowy z kasperkiem, powrotem do domu 10 minut przed obudzeniem się ciotki, głupim gadaniem: "ciekawe coście robili w kuchni całą noc?!" "wy jesteście niepoważni" i najlepsze "może kasperek ma Ci umyć plecy?" hahaha :D, piciem żubrów codziennie, piątkowym johnny walker i moim powrotem do domu, dziadkiem, który mówił babci, że nie palę i wiele wiele więcej. Było naprawdę fajnie i chociaż był nie jeden przypał, nie jedna gadka to chcę wrócić tam jak najszybciej, szkoda, że okazja będzie dopiero na 9 czerwca...